środa, 5 lutego 2014

Motywacja

Ludziom wydaje się, że motywacja to motywacja. Jest dobra, jeśli czujesz się zmobilizowany, albo zła, jeśli nie dostajesz tego „kopa”. A to tak jakby powiedzieć, że dobre jedzenie to takie, po którym czujesz się najedzony i masz dobre samopoczucie. Tak samo materiały pod hasłem „motywacja” mogą być snickersem dla Twojego organizmu lub zupą warzywną. Osoby, które już sobie to uświadomiły stoją przed problemem jak odróżnić jedno od drugiego. A niektórzy w ogóle negują sens korzystania z materiałów motywacyjnych.

A wszystko to za sprawą dość kontrowersyjnego filmiku umieszczonego na You Tube „Jesteś Zwycięzcą” http://www.youtube.com/watch?v=tvbyY7oMT2E. Filmik zdobył ogromną popularność (ponad 2 mln 700 tys odsłon), ale jednocześnie został zalany ogromną falą krytyki. To z kolei padło cieniem na cały „motywacyjny biznes”.
Czy zatem warto oglądać takie filmiki? Oczywiście, że nie. Chyba, że akurat masz masę wolnego czasu i po prostu nie wiesz co z nim zrobić. Nie warto oglądać filmików typu „jesteś zwycięzcą”.Wystarczy wpisać słowo „motywacja”, aby wyskoczyło nam co najmniej kilkaset propozycji. Większość z nich to totalne szmiry. Nie dość, że do niczego nie motywują, nie wnoszą żadnej nowej jakości, to wręcz robią nam wodę z mózgu. Nie oznacza to jednak, że skoro 99% filmików jest do bani, to nie można znaleźć nic ciekawego. Można, tylko czy masz czas i cierpliwość na przebijanie się przez milion bezsensownych propozycji, aby dotrzeć do tej jednej, szalenie ciekawej? A taką według mnie są nagrania np. Jacka Walkiewicza
Jeszcze inna kwestia to płyty motywacyjne. Osobiście przesłuchałam takich kilka i w zasadzie każda, pod różnymi względami przypadła mi do gustu. Zdecydowanie nie były to nagrania, które na siłę próbowały mnie pozytywnie „nakręcić”. Raczej w przystępny sposób wyjaśniały i podpowiadały co zrobić, w różnych sytuacjach, jak wykorzystać prawo dla własnych potrzeb, itd. I owszem była to książka motywacyjna, nie żaden „praktyczny poradnik luk prawnych”. A więc można znaleźć coś ciekawego i wartego uwagi.
       Jednak fakt, że na You Tubie ciężko znaleźć coś wartościowego nie znaczy, że mamy przekreślać całe zagadnienie motywacji. Pytanie brzmi: jak odróżnić motywacyjnego snickersa od zupy warzywnej? To kwestia indywidualna. Trzeba zapytać samego siebie: czego oczekuję od tej książki? Od filmu? Jeśli „motywator” dotrze do Twoich potrzeb nigdy nie będzie snickersem (oczywiście jeśli uświadamiasz sobie czego naprawdę potrzebujesz. Ale o tym innym razem.). Kolejne pytanie: gdzie szukać?
       Po co ja czytam książki motywacyjne? Nie, nie dlatego, żeby przypomnieć sobie, że „jestem zwycięzcą”. Potrzebuję jednak od czasu do czasu, takiego prawdziwego kopa do działania. I część z tych książek po prostu daje mi to. Oczywiście najważniejsze aby wybrać odpowiedniego autora i odpowiedni tytuł. Osobiście cenię Stephena Covey, którego każda książka jest dla mnie lekturą obowiązkową. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z książką „7 nawyków skutecznego działania”, serdecznie polecam.

Podsumowując, zdecydowanie nie polecam marnować czasu na czytanie i oglądanie wszystkiego, co wpadnie nam w ręce, tylko zadać sobie pytanie „Czego potrzebuję? Czego oczekuję?”W następnym artykule opiszemy polecane przez nas książki oraz filmy motywacyjne i zaproponujemy Wam nasze ulubione pozycje w ramach odpowiedzi na pytanie „gdzie szukać”. Gorąco zachęcamy do wpisywania się w komentarzach po przeczytaniu/obejrzeniu któregoś z nich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz